Eilat miasto na pustyni Izrael
Góry,  Izrael,  Pustynia

Spis rzeczy ważnych, jak ogarnąć tanio Izrael. Kierunek Eilat.

Słowem wstępu

Izrael, tam mnie jeszcze nie było. Nawet o tym nie myślałam, ale linie lotnicze pomyślały za mnie. Oczywiście skusiłam się na tanie bilety i pustynną górską okolicę. W sam raz na lekko przedłużony weekend i 26 stopni w marcu.

Jest to pierwszy post z serii postów o podróży do Izraela. Przed wyjazdem starałam się rzetelnie podejść do tematów, których mogę się spodziewać w odległym państwie, jakby nie patrzeć, na innym kontynencie. Zrobiłam zatem szczegółowe rozeznanie. Nieścisłości było tak wiele, że postanowiłam wyjaśnić i opisać kilka kwestii, może komuś się przydadzą.

Ovda i Eilat

Lotnisko Ovda jest oddalone od Eilat godzinę drogi autobusem. Jest to najwygodniejsza i najtańsza forma wydostania się z lotniska. Wygląda to tak, po wylądowaniu samolot opuszcza się w asyście uzbrojonych w karabiny maszynowe żołnierzy. Tak jest dlatego, że Ovda to lotnisko wojskowe. Jeszcze przed wejściem do budynku, na dworze odbywa się wybiórcza kontrola bagażu.

Na bramkach, po okazaniu paszportu, należy odpowiedzieć na kilka kontrolnych pytań. Pytania są rozmaite od tego gdzie się ma zarezerwowany hotel po jaki kierunek studiów się ukończyło. Polecam być czujnym, bo odpowiedzi i przeszłość pieczątek z paszportu wpływa na kolor wizy jaką się otrzyma, mówiąc prościej czy jest się potencjalnym zagrożeniem dla kraju, czy nie. Otrzymaną wizę trzeba włożyć do paszportu i pilnować lepiej niż oka w głowie.

pustynia Izraela w drodze z lotniska Ovda
W drodze z lotniska Ovda

Ludzi przechodzących przez bramki wita pani, która w języku kraju z którego przyleciał samolot wskazuje drogę gdzie należy kupić bilet na autobus do Eilat. Wręcza też przydaną makulaturę typu mapki i foldery z turystycznymi miejscami w Izraelu.

Odległości wszystkich tych przystanków, które opisałam można liczyć dosłownie w krokach. Lotnisko jest bardzo małe, nie da się tam zabłądzić. Między innymi też dlatego, że pan z karabinem na to nie pozwoli. W prowizorycznym stoisku biletowym można płacić kartą, cena biletu to 21,5 ILS (nowych szekli izraelskich). Autobusy są zgrane z przylotami, także nie trzeba długo czekać i na pewno wszyscy się zmieszczą.

Zarówno na lotnisku jak i w mieście jest darmowe WiFi. Przechadzając się po uliczkach telefon łapie też inne sieci hotelowe lub z restauracji, w większości nie zabezpieczone hasłem. Także z kontaktem ze światem nie ma problemu.

Palmy w Izraelu
Izraelskie palmy

Z dala od centrum

Izrael jest drogi. Przeliczając złotówki na szekle, kurs stoi prawie 1 do 1, a jednak ceny na miejscu są wyższe. Jeżeli wyjazd nie musi być czterogwiazdkowy, da się coś z tym zrobić.

Najważniejsze to oczywiście nocleg. Szczerze powiedziawszy zarezerwowałam najtańszy hostel jaki wyświetlił mi się na booking.com Był najtańszy co było jego zdecydowaną zaletą, był też w strefie przemysłowej jakieś 30min piechotą od centrum, był stary i zniszczony, miał papierowe ściany i osobiście wygoniłam karalucha spod lodówki….ale było łóżko, ciepła woda i klimatyzacja. Z założenia i tak miałam tylko spać w tym miejscu, więc jakby wszystko się zgadzało.

Miasto Eilat
Miasto Eilat

Jedzenie jest kolejną rzeczą, której prędzej czy później zacznie się szukać. Restauracji w centrum jest bardzo dużo, jednak ceny dań typu makaron z czymś, to pułap cenowy ok. 80 ILS. Lepszą opcją będzie coś, z czego korzystają też lokalsi. Streetfood oddalony od centrum, to zdecydowanie najtańsza, najświeższa i najsmaczniejsza opcja na lokalne jedzenie. Jeżeli chodzi o Eilat to polecam budkę Falafel Avshi i pitę z falafelem (19 ILS), no sztos.

Supermarket w Eilacie
Widok na supermarket w Eilat

Tanią opcją było także kupienie w sklepie, dosłownie wiadra humusu, tahini i pasty pomidorowej. A następnie dokupowanie tylko ichniejszego pieczywa. Długo po powrocie nie mogłam patrzeć na humus, ale o śniadania nie musiałam się martwić. Jeśli chodzi o przekąski, to na targowiskach można dostać tanio owoce, zarówno świeże jak i słodkie suszone. Do bagażu podręcznego wcisnęłam i zabrałam ze sobą dwie paczki orzechów i batony. Zajmują mało miejsca, a są wysokokaloryczne, w sam raz na trekking.

Ludzie i obyczaje

Eilat to miasto kurort. Infrastruktura przy brzegu Zatoki Akaba jest bardzo dobrze przystosowana na miarę europejskich przybyszów z pieniędzmi. Większość popularnych miejsc w centrum jest stylizowanych na taki przepych i kicz lat 90-tych, ale po azjatycku. Nie wiem czy coś takiego istnieje, ale miałam takie skojarzenie.

Ludzie w Izraelu dobrze mówią po angielsku, a jak nie mówią to mają inne sposoby żeby się dogadać. Praktycznie wszędzie można płacić kartą. Podczas całej podróży tylko raz musiałam mieć gotówkę, ale nie była to sprawa wysokiej rangi. A może i była… bo mam tu na myśli ten streetfood z najlepszym falafelem.

Mural w Eilat
Mural w Eilat

Bardzo ważną kwestią jest sprawdzenie, w jakim okresie ichniejszego kalendarza, została zaplanowana wycieczka. W czasie szabatu mniej więcej od południa w piątek do wieczora w sobotę większość restauracji, kawiarni, streetfoody, supermarkety oraz wypożyczalnie aut będą zamknięte. Otwarte pozostaną małe uliczne sklepiki ze wszystkim, bary w centrum, restauracje hotelowe oraz McDonalds.

Trzeba się przygotować na to, że w budynkach publicznych takich jak poczta, czy galeria handlowa na wejściu są bramki lotniskowe. Jest też pan w rękawiczkach, który bardzo skrupulatnie sprawdza wnoszone torby i plecaki. Zostałam poproszona nawet o zrobienie łyka wody z butelki, którą wnosiłam. Pan sprawdził dosłownie wszystkie rzeczy w moim plecaku, władował dłoń nawet w kieszeń-skrytkę na paszport oraz komorę pełną usmarkanych chusteczek. Trochę mi było wstyd, ale wracałam z pustyni gdzie nie ma kosza, no i skąd mogłam wiedzieć. Tyle energii, a ja chciałam tylko wysłać kartkę. Instytucja poczty chyba wszędzie wygląda tak samo, osiem okienek, trzy panie i zero pośpiechu.

Jeżeli plan wycieczki nie obejmuje zapuszczanie się w bardziej ortodoksyjne miejsca w Izraelu, śmiało można zabierać szorty. W Eilacie i okolicach, nie jest konieczne zasłanianie ramion, dekoltów czy kolan przez kobiety.

Ryba w Eilat
Kolorowa ryba w centrum Eilat

Transport

Miasto jest na tyle małe, że z przyjemnością można sobie po nim pochodzić, tym bardziej że uliczki egzotycznego kraju są ciekawe. Jeżeli wystąpi taka potrzeba taksówek jest tam naprawdę sporo, krążą też miejscowe autobusy. Autobusami można się dostać do niektórych atrakcji, ale trzeba mieć czas i cierpliwość. Jest ich mało i nie do końca trzymają się rozkładów.

Jeżeli plan zakłada takie atrakcje jak Red Canyon i Timna Park, to pod kątem czasowym, optymalną opcją jest wypożyczenie samochodu. Wypożyczalni jest oczywiście bardzo dożo w mieście, na lotnisku nie ma ani jednej. W zależności od firmy, płatność realizowana jest albo w dolarach albo w szeklach. Warto wcześniej zarezerwować samochód i pojawić się w biurze wcześnie rano, kolejki ciągną się niemiłosiernie. Procedury w wypożyczalni są różne, ale dokumenty takie jak paszport, wiza i prawo jazdy to podstawa.

Ulica w Eilat
Ulica w Eilat

W Izraelu akceptowane jest polskie prawo jazdy, ruch jest prawo stronny, w mieście Eilat są same ronda, poza miastem są skrzyżowania tylko z sygnalizacją świetlną. Drogi są równe, szerokie, często dwu pasmowe, w bardzo dobrym stanie. Widoki po drodze, są zabójcze. Musze przyznać, że dobrze się tam jeździ.

Stacje benzynowe wcale nie są skomplikowane, jak gdzieś udało mi się przeczytać. Przy płatności gotówką, cena za paliwo będzie niższa. Przy płatności kartą trzeba się przejść do okienka i tam pan zamrozi jakąś kwotę, a potem ściągnie tyle, za ile zostało zalane. Lokalsi mogą obsłużyć się samodzielnie w automacie, bo mają jakieś kody. Koniec filozofii.

Powroty, odloty

Wszystko pięknie ładnie, ale najwięcej niepokoju budzi jednak kontrola na lotnisku. Trzeba się przecież jakoś wydostać z tego Izraela.

Na lotnisko można się dostać taksówką, ale to dopiero zaczyna się w miarę opłacać przy 4 osobach. Znowu najwygodniejszą i najtańszą opcją będzie autobus. Odjeżdża stamtąd gdzie dotarł wcześniej czyli z dworca centralnego w Eilacie. Na lotnisko jeździ tylko jeden autobus linia 282. Kursy są zależne od godzin odlotów samolotów. Na miejsce dojeżdża się mniej więcej 2-2,5h przed godziną zamknięcia bramek. Bilet można zarezerwować wcześniej i odebrać w informacji lub kupić przy wejściu u kierowcy za gotówkę.

Otoczenie lotniska Ovda
Otoczenie lotniska Ovda

Strefa odlotów na lotnisku to częściowo biały namiot. Przed odprawą ma się dostęp do toalet, paru krzeseł w cieniu i budki z piciem. Oczywiście pan z karabinem krąży sobie tu i ówdzie.

Odprawa w przypadku wylotu jest bardziej złożona, obejmuje dociekliwe pytania o zwiedzone miejsca, czas pobytu, poznanych ludzi i wywożone pamiątki. Paszport już na pierwszej bramce jest wnikliwie sprawdzany, strona po stronie.

Aha, w tym miejscu zaznaczę jeszcze, że z Eilatu do Jordanii jest dosłownie rzut beretem, więc kusi. Tamtejsza wiza na przejściu granicznym jest płatna, a jej cena uzależniona jest od długości pobytu. Raczej odradzałabym wpadnięcie na chwilę do Jordanii. Takie zachowanie może być uznane za podejrzane. Wówczas lepiej inaczej zorganizować sobie taki wyjazd.

Widok z Eilayt na góry Jordanii
Widok z Eilat na góry Jordanii

Kolejne stanowisko to duży rentgen, który wstępnie skanuje bagaż. Następnie pobierane są próbki na zakazane substancje z plecaka, butów, telefonu itp. Za każdym razem dostaje się różne naklejki na paszport i bagaż. Ostatnią daje osoba, która nie ma zastrzeżeń co do rozmiarów danego bagażu. Praktycznie całą tę drogę, ma się osobistego towarzysza, w postaci kogoś z obsługi lotniska.

W strefie oczekiwania na lot są do dyspozycji miejsca siedzące, leżanki, darmowa woda pitna, sklep bezcłowy, sklep z lokalnymi produktami oraz dwa miejsca z jedzeniem.

Leżanka na lotnisku Ovda
Leżanka na lotnisku Ovda

Jeżeli zamiary podróży były czyste, w paszporcie nie było podejrzanych pieczątek i nie wywozi się zakazanych rzeczy, nie ma się czym stresować. Kontrola jak kontrola, bywało gorzej.

A co jeśli za późno złapie się taksówkę i na lotnisko wpadnie się w ostatniej chwili, bez zapasu czasowego na dłuższą kontrolę? No prawie nic, najprawdopodobniej samolot poczeka. Ten, którym leciałam ja, poczekał prawie 1,5h na osoby które utknęły na kontroli. Te słynne oklaski po wylądowaniu, zostały wykorzystane przed wylotem, jak owi podróżnicy znaleźli się wreszcie na pokładzie. Ich historia rozeszła się drogą pantoflową. Chyba podeszli do sprawy nieodpowiedzialnie i za późno pojawili się na odprawie, do tego z jakąś podejrzaną historią podróży. Wszystko dobrze się skończyło, ale obsługa tego lotu miała ciężko, większość podróżujących była wygłodniała i poddenerwowana.

Ale któż nie lubi tanich lotów, ja lubię, więc złego słowa przecież nie powiem.

K.

Podaj dalej!

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.